Kącik Literacki

„LIST Z GDAŃSKA”

„LIST Z GDAŃSKA”

Gdańsk, 1 maja 2018 r.

Chociaż się nie znamy, to i tak na początku chciałabym Ci się do czegoś przyznać – bardzo lubię wędrować. Ten niepozorny fakt jest niezwykle istotny w kontekście obserwacji, którymi pragnę się z Tobą podzielić. Uwielbiam błądzić w cieniu drzew lub wysokich budynków. Najbardziej lubię odwiedzać miejsca zagubione w czasie, a poszukując ich, nieraz sama potrafię się zgubić.

            W naszym mieście jest wiele miejsc, którepragnę ocalić od zapomnienia. Każdy z nas codziennie mija elementy tak głęboko zakorzenione w krajobrazie, że nie zwracamy na nie uwagi. Ich zniknięcie pozostałoby niezauważone. Nikt by nie protestował, nie pojawiłyby się w naszych wspomnieniach. Jednak ja uważam, że prawdziwa dusza miasta tkwi w szczegółach na co dzień przez nas pomijanych. Lubię wędrować po różnych zakątkach Gdańska i szukać miejsc, którym należy się więcej uwagi i o których nie chciałabym nigdy zapomnieć.

 

Czytaj więcej: „LIST Z GDAŃSKA”

„Kiedy uczeń Mistrza sam staje się mistrzem – o Gedzie.”

„Czyny Geda” – cudowne dzieło opiewające dokonania jednej z najbardziej zasłużonych postaci
na Archipelagu. Nie ma wśród nas nikogo, kto nie słyszałby o tym, jak bohatersko obronił Low Torning przed smokiem. Odważny, potężny, odpowiedzialny – to tylko niektóre ze słów, którymi określa się
jegoosobowość. Wiele mówi się o niebywałychzdolnościach magicznych, które wykazywał od najmłodszych lat, ale jaki był naprawdę? Jakie wartości nim kierowały? Czy to możliwe, że przyswajał wiedzę tak szybko? Postać Geda budzi dużowątpliwości i jeszcze więcej pytań. Odpowiedzi na większość z nich należy szukać w miejscu, gdzie uczył się i rozwijał skrzydła – w szkole magii na wyspie Roke.

Czytaj więcej: „Kiedy uczeń Mistrza sam staje się mistrzem – o Gedzie.”

„Once” - recenzja

Produkcja „Once” z 2006 roku to opowieść, w której miłość przemawia do nas językiem muzyki. Nie ma romantycznych paryskich uliczek, barwnych zachodów słońca ani hollywoodzkich willi. Jest ponury Dublin przyozdobiony kolorowymi kamienicami po to, by przykryć monotonię życia codziennego. Główną bohaterką nie jest idealna, czuła kobieta sukcesu, której do pełni szczęścia brakuje tylko prawdziwej miłości. Bohater to nie przystojny, bogaty rozwodnik pragnący zakochać się jeszcze raz. Ich spojrzenia nie spotykają się w żadnych specjalnych okolicznościach, a świat dookoła nie zwalnia. Akcja skupia się wokół pary ludzi niczym niewyróżniających się z tłumu. Widz nie ma okazji poznać ich imion. W tej historii on jest ulicznym muzykiem, któremu początkowo nikt nie wróży wielkiej kariery, a ona – czeska imigrantka – nawet nie znalazła stałego zatrudnienia. Sceneria różni się od typowych filmów romantycznych, a jednak „Once” potrafi zadowolić nawet najbardziej wrażliwego odbiorcę.

Czytaj więcej: „Once” - recenzja

OGÓLNOPOLSKI KONKURS - "Jak chronić rodzinę przed uzależnieniem i przemocą?" cz.2

„TROSKA”

            Lekcja chemii w klasie drugiej „B” dłużyła się w nieskończoność. To ostatnie zajęcia tego dnia.
O tej godzinie już nawet Maciek – jeden z najlepszych uczniów w klasie – nie potrafił skupić się na zadaniu. Siedział sam w drugiej ławce, a jego wzrok co chwilę uciekał w kierunku zegara wiszącego nad tablicą.
Skubał nerwowo rękaw bluzy i odliczał minuty do dzwonka. Był tak zdenerwowany, że nie zauważył,
jak nauczycielka posyła mu zaniepokojone spojrzenia, kreśląc na tablicy kolejne skomplikowanie równania. Nic nie zrozumiał z dzisiejszych zajęć, chociaż z chemią zawsze radził sobie doskonale. Nagle na jego ławce wylądował zwinięty kawałek papieru. Rozejrzał się, lecz wszyscy byli zajęci przepisywaniem notatek
z tablicy. Sięgnął po papier i odwinął go. Ktoś drukowanymi literami napisał „Pozdrów tatusia”.
Kiedy to przeczytał, gdzieś z tyłu sali rozległ się cichy chichot. Odkąd dwa tygodnie temu w szkole dowiedzieli się, że jego ojciec ma problemy z alkoholem, życie Maćka zmieniło się w koszmar.
Stracił wszystkich kolegów, a chłopcy z równoległej klasy zaczęli dokuczać jego młodszej siostrze.
Wszystko wyszło na jaw, gdy mężczyzna przyszedł pijany na ostatnie zebranie i nakrzyczał na wychowawcę. Następnego dnia wiedziała o tym cała szkoła.

Czytaj więcej: OGÓLNOPOLSKI KONKURS - "Jak chronić rodzinę przed uzależnieniem i przemocą?" cz.2

„Osobliwy dom Pani Peregrine” - recenzja

recenzja2

 „Osobliwy dom Pani Peregrine” - recenzja

            Swoją najnowszą produkcję Tim Burton umiejscowił w typowej dla siebie przerysowanej, groteskowej scenerii. Główny bohater Jake (Asa Butterfield) - wnuk polskich emigrantów - jest bardzo emocjonalnie przywiązany do swojego, jak podejrzewano, chorego na demencję dziadka. Otrzymuje od niego dziwne polecenia i wskazówki, które bierze na poważnie dopiero po jego tajemniczej śmierci. Nie spodziewał się, że odkryje świat, o którym do tej pory słyszał tylko w bajkach.

            „Osobliwy dom Pani Peregrine” to bardzo dopracowany technicznie film, ale zupełnie pozbawiony charakteru. Eva Green w roli Pani Peregrine, jak i reszta bohaterów, prezentują się świetnie. Świat, w którym rozgrywa się akcja robi wrażenie, a samej grze aktorskiej nie można niczego zarzucić. Twórcy poświęcili dużo uwagi szczegółom, scenografii i estetyce oraz w pełni wykorzystali nowoczesne technologie, co ratuje sytuację.
Niestety, film jest za długi, a akcja rozwija się bardzo wolno. Sprawia wrażenie kręconego na siłę bez jakichkolwiek przebłysków pasji. Im więcej minut upływa, tym bardziej staje się absurdalny, jakby reżyser nie miał lepszych pomysłów na rozwinięcie niektórych wątków. Rola Tima Burtona chyba ograniczyła się tylko do podpisania się pod tym filmem, ponieważ próżno tu szukać cech charakterystycznych dla jego dzieł, jakby wypalił się reżysersko.

            Po obejrzeniu tego filmu miałam wrażenie, że „gdzieś to już kiedyś widziałam”, jakby poszczególne elementy budowano na prostych, przewidywalnych schematach. Chociaż trzeba przyznać, że fabuła jest bardzo ciekawa, urozmaicona i satysfakcjonująca. „Osobliwy dom Pani Peregrine” nie jest najlepszym, ale też nie najgorszym filmem w dorobku Burtona. Uważam, że warto go obejrzeć chociażby po to, by nacieszyć się przyjemną dla oka scenografią, charakteryzacją i interesującą fabułą.

 

A.

 

2011 ZKPIG13 - Kącik Literacki.
Powered by Joomla 1.7 Templates