Kot cz.2

Kot

     Część 2

W końcu, krzyki ucichły. Kątem oka widziałem, jak się oddalają. Coś mówili.

- Jeśli czeka mnie więcej takich przygód, to chciałbym zamienić się z moim bratem. On lepiej by sobie poradził - stwierdziłem.

            Mijały godziny, a ja wciąż słyszałem szczekanie. Ciche albo głośne. Wysokie albo niskie. To zależy. W akcie desperacji podchodziłem do Dużych i pazurami czepiałem się ich nogawek od spodni. Jednak jedyne na co było ich stać, to posyłanie mi spojrzeń pełnych udawanego współczucia. Nie chcieli się mną zająć i ja to rozumiałem, ale mogliby dać mi coś do jedzenia. W pewnej chwili zrozumiałem, że może to nie mnie powinni przynosić jedzenie, tylko to ja miałbym być jedzeniem, na przykład dla takiego psa albo innego drapieżnika.

Zszedłem z głównej ścieżki. Stwierdziłam, że lepiej będzie, jeśli z niej zniknę. Położyłem się na trawie obok krzaka. Zasnąłem.

            Nie spodziewałem się, że obudzi mnie dziecięcy głos. Podobny do tych, które słyszałem wtedy w parku. Nic nie widziałem zza ścianek kartonu. Nie przypominałem sobie też, żebym do jakiegoś kartonu wchodził. Nieważne. Nagle światło zasłoniła mi para dużych, brązowych oczu zaglądająca do kartonu od góry. Tak szczerze, to nie miałem wtedy ochoty na interakcję z Dużymi, ale ta mała wydawała się niegroźna, wręcz przeciwnie. Chociaż mogłaby na chwilę przestać się we mnie wpatrywać i odsłonić mi świat.

            Przewróciłem karton tak, bym mógł się z niego wydostać. Moim oczom ukazało się duże pomieszczenie.

-Jakieś szafki, jakieś ściany - pomyślałem.

-Kiciuś! - wołała dziewczynka.

-Miau, idź precz! - odpowiedziałem.

            Wyglądała na miłą, ale wiedziałem, że jeszcze za wcześnie, by znowu uwierzyć w szczere intencje Dużych.

Wzięła mnie na ręce, po czym położyła na poduszce niedaleko kominka. Poczułem jego ciepło. Uspokajało mnie. Zasnąłem.

Epilog

            Tak właśnie zaczął się ten lepszy rozdział w moim życiu. Taki, na który zasługuje każde zwierzę, bez wyjątku. Mieszkam tu już trzy lata. Mieszkam z dziewczynką. Codziennie dostaję jedzenie, mogę wchodzić i spać gdzie chcę, i, co najważniejsze, nic mi tu nie grozi. Czas wolny, którego mam wręcz nadmiar, najbardziej lubię spędzać przy oknie. Obserwuję wtedy świat, w końcu, gdzieś tam jest moja siostra. Mam nadzieję, że kiedyś dostanę od niej jakiś sygnał. Nadzieja umiera ostatnia. Ciekawe czy też znalazła dom? Może ktoś, kto czyta moją historię, zechce ją przygarnąć? Tego jej życzę.

               

                                                                                                              „A.”

2011 ZKPIG13 - Kot cz.2.
Powered by Joomla 1.7 Templates